Czekając na ciążę…

czekając na ciążę

Iza planując ciążę zaczęła brać kwas foliowy, poszła do dentysty wyleczyć zęby, rzuciła palenie – wszystko po to, żeby wspomóc starania o dziecko.

Ponieważ ciąża nie pojawiła się tak szybko jak myślała, kupiła testy owulacyjne, żeby mieć pewność, kiedy występuje u niej owulacja. Wszystko po to, żeby zwiększyć szansę na zajście w ciążę. Po kilku miesiącach starań o dziecko kolejnym krokiem Izy była wizyta u lekarza – no bo skoro uprawia z mężem seks w czasie owulacji, prowadzi w miarę zdrowy styl życia a efektu w postaci ciąży brak, to znaczy, że z jej lub męża organizmem jest coś nie tak…

Izie bardzo zależy na zajściu w ciążę, pragną tego oboje z mężem. Rodzice i teściowie coraz częściej napomykają o wnuku, kolejne koleżanki i kuzynki albo są w ciąży, albo wychowują już swoje maleństwa. Wszystkie zachwalają swoje nowe życie i dziwią się Izie i jej mężowi, że zwlekają z rodzicielstwem. Oczywiście nikt nawet się nie domyśla kłopotów z zajściem w ciążę u Izy, a ona uważa, że to straszne przyznać się, że nie może zajść w ciążę choć tak bardzo by chciała. Zaczyna przeżywać coraz bardziej nieprzyjemne emocje, napięcia, stresy. Unika koleżanek mających dzieci, irytują ją pytania o jej ciążę, a raczej jej brak…

Iza czuje złość – przecież robi dużo, żeby zwiększyć swoją szansę na ciążę! Zrezygnowała nawet z palenia! Chodzi do lekarza, robi badania, kochają się z mężem w „te” dni. Właśnie, seks zamiast przyjemnością stał się przymusem… Narasta frustracja spowodowana staraniami o dziecko, mąż ją wspiera, pociesza, ale jednak Iza widzi, że on czasami ma dosyć sytuacji, jej huśtawki nastrojów.

A ona chce zajść w ciążę, szuka możliwości zwiększenia swojej szansy, zdecydowała się

nawet na kosztowną kurację hormonalną – co tam kasa! Iza zrobi wiele, żeby zostać matką. Uważa, że ma w sobie tyle nadziei i wytrwałości, że da radę. Choćby nie wiem co.

Diagnostyka Izy i leczenie trwa, przeciąga się w czasie… Coraz trudniej odpowiadać na pytanie „kiedy wy się wreszcie postaracie o dziecko?”. W Izie narasta przekonanie, że coś z nią musi być nie tak. Zwłaszcza, że badania męża wyszły dobrze.

Takich i podobnych historii jest wiele. Kobiety chcąc zajść w upragnioną ciążę są w stanie wiele wytrzymać, wiele znieść, wiele poświęcić – czasu i finansów na leczenie niepłodności.

Czasami nie pamiętają, że w czasie leczenia niepłodności mogą zadbać o siebie – swoje emocje, potrzeby. Nauczyć się rozmawiać o problemie. Że warto poznać inną kobietę, która czuje podobnie jak one. Że można zwiększyć swoją szansę na ciążę wplatając w medyczne leczenie niepłodności coaching płodności.

Sprawdź, że działa. Iza z opowiadania już to wie. W pewnym momencie starań o dziecko odkryła, że powinna zadbać o siebie, swoją psychikę, emocje.

Uczęszczając na warsztaty poznała kilka fajnych kobiet, które też chcą zostać matkami. Poczuła, że wreszcie ktoś rozumie o jakich emocjach, wątpliwościach mówi. Daje i otrzymuje wsparcie. Nauczyła się reagować na pytania o ciążę i nie są już ona dla niej stresujące. Pracuje nad emocjami i przekonaniami związanymi z sobą, płodnością. Nauczyła się kilku fajnych technik relaksacyjnych.

Teraz oboje z mężem pracują nad tym, żeby przywrócić radość z seksu w ich związku.

Iza jeszcze nie jest w ciąży, czuje jednak, że coś się w jej myśleniu zmieniło. Odkryła, że lepiej radzi sobie ze stresem, ma poczucie własnej wartości, jest spokojniejsza i częściej się uśmiecha.

(04.03.2014)

PS. Zachęcam do pobrania BEZPŁATNEJ aplikacji na telefon „Chcę Mieć Dziecko”

Facebook

Ta strona używa plików cookies więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close