Mężczyzna – męski macho i badania nasienia.

Mężczyzna – męski macho i badania nasienia

Widziałam taki mem, mówiący o tym, że ból jaki kobieta odczuwa przy porodzie pozwala jej zrozumieć, co czuje mężczyzna, który ma katar…

No cóż…

To prawda, że silni, waleczni, męscy, zdecydowani i pewni siebie „maczo” wymiękają przy kaszlu.

Stają się bezsilni, cierpiący, mega poważnie chorzy. Potrzebują wtedy dużo wsparcia, miłości, herbatki z miodem i cytryną podanej do łóżka, spełniania próśb i zachcianek, spokoju, snu, ciepła, wyrozumiałości i tak dalej i tak dalej…

Są nawet skłonni iść do lekarza, żeby tylko przestało lecieć z nosa..

Oj, chyba zaczynam być cyniczna i może w niektórych przypadkach niesprawiedliwa.

Do rzeczy.

Jakby na to nie patrzeć, mężczyźni, zadaniowcy, głowy rodzin, tacy, co to wszystko wiedzą najlepiej – są w stanie z minuty na minutę przeobrazić się w biednych, małych chłopców i pójdą szukać pomocy, kiedy coś NAPRAWDĘ boli. Wtedy jak najbardziej widzą i czują taką potrzebę.

Ale tylko, jak boli naprawdę i jeśli już długo sami nie mogą sobie z tym bólem poradzić. I to bardziej w aspekcie psychologicznym, niż umiejętności fizycznego wytrzymania bólu.

Tak mi się każdym razie wydaje. Tak to widzę obserwując znajomych panów i słuchając relacji ich partnerek.

Bo jeśli nie boli wcale (albo nie za bardzo), to o lekarzu nawet nie chcą słyszeć! No bo tacy męscy mężczyźni nie biegają przecież po przychodniach?

To domena rozhisteryzowanych kobiet, czyż nie…

Mężczyzna – męski macho i badania nasienia.
pixabay

Nakłonienie mężczyzny, żeby poszedł i się przebadał graniczy z cudem. Nawet wtedy, gdy pewne sygnały z ciała ewidentnie informują o tym, że coś działa źle! A przecież jak działa źle, to… skraca życie? To uniemożliwia cieszenie się na 100% życiem? I czerpania korzyści z jego uroków?

A gdyby tak coś zachrobotało pod maską ich wymuskanego autka? Jak myślicie drogie Panie, jak długo odwlekaliby wizytę u mechanika?

To pytanie pozostawmy miłosiernie bez odpowiedzi…

Temat tego, jak mężczyźni reagują na zrobienie badań i jak wysoki poziom lęku odczuwają przed wizytą u lekarza byłby śmieszny, gdyby nie fakt, że takie ich podejście w czasie leczenia niepłodności robi krzywdę nie tylko im, ale również ich kobietom.

Naturalnie, najczęściej w przyrodzie jest tak, że ludzie dwóch płci łączą się w pary. Na przykład Kobieta i Mężczyzna.

Każda z płci ma swój zestaw cech czy umiejętności, które nazywamy kobiecością i męskością. To, jakie te cechy powinny być, zmienia się wraz z upływem wieków i rozwoju społeczeństw.

Nie mniej kobiecie przypisywana jest większa empatia, uczuciowość, dbanie o domowe ognisko. Mężczyzna powinien być silny, zdecydowany, konkretny, stanowić ostoję dla swojej kobiety, wspierać ją (cokolwiek by to nie miało oznaczać), pomagać, być przy niej w trudnych chwilach. No chyba, że akurat ma katar 🙂

Niepłodność to choroba społeczna

Dotyka około 15 – 20 % par (kobiet i mężczyzn). To oznacza, że dotyczy nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. To oznacza, że mężczyźni mają również problem z płodnością.

Mimo że na pierwszy rzut oka tego nie widać – bo na przykład morfologia krwi wyszła dobrze (jak już macho dał sobie wbić igłę), no i główny dowód – ma erekcję.

Mężczyzna, gdyby wypielęgnowane auto nie działało, ale na pierwszy rzut oka nie wiadomo by było o co chodzi, to pewnie byłby skłonny rozkręcić cały silnik, żeby tylko znaleźć przyczynę.

Ale na badanie nasienia nie pójdzie, bo przecież nie jest chory. Nic go nie boli!

I może uprawiać seks (póki jeszcze ma z kim, bo w końcu wkurzona bierną postawą partnera kobieta zacznie szukać innego towarzysza życia)!

Wiem, że takie podejście nie dotyczy wszystkich Panów i tu z mojej strony ogromny SZACUNEK I UKŁON za Waszą postawę i chęć do badań.

W moich oczach i w oczach swoich Kobiet jesteście prawdziwie męscy!

Nawet jeśli niemal umieracie mając katar.

Bo męskość to umiejętność wspierania swoich kobiet.

Idąc na badania nasienia stajecie się w ich oczach odpowiedzialni, konkretni, mądrzy, silni. Takich Mężczyzn potrzebują Kobiety.

A my drogie Panie nie bójmy się domagać się od swoich mężów bycia „męskimi” w codziennym życiu a nie tylko w sypialni.

I może warto zastanowić się nad sensem związku w przypadku, kiedy ukochany ma w zasadzie wasze potrzeby i prośby w…