Mężu, jak mogę ci pomóc? Niepłodność to tyle emocji…

 

Niepłodność to naprawdę niefajny stan. Ciała, umysłu i duszy. Mamy poczucie totalnej życiowej bezsilności, porażki, niesprawiedliwości…

Targają nami huragany emocji: gniewu, złości, żalu zwątpienia, winy…

Nasze zachowania również są dalekie od ideału: płaczemy, dąsamy się, zamykamy w sobie, krzyczymy, jesteśmy pełne oczekiwań i pretensji… Obrażone, najeżone i jednocześnie oczekujące ciepła, wsparcia, zrozumienia, miłości i wybaczenia nam naszych wybryków.

Bo przecież nam jest źle. Bo przecież chcemy mieć dziecko, ale nie możemy. Bo może i wiemy, że nie mamy prawa odgrywać się na innych ludziach za to, że nam jest źle – ale … mamy to w pewnym momencie w nosie. I się odgrywamy.

I przestajemy liczyć się z potrzebami, oczekiwaniami i uczuciami innych. Nawet męża czy partnera…

No właśnie, wiecie, że on też ma uczucia? I przeżywa to, że nie może mieć dziecka? Niepłodność jest wspólna.

Ma poczucie winy, jeśli jego badania są złe, ma poczucie totalnej bezsilności, jeśli to twoje wyniki są fatalne a on, samiec Alfa, nic nie może na to poradzić?

Czuje i widzi, jak oddalasz się od niego, jak od wzajemnej bliskości ważniejsze są dla ciebie wyliczenia dni płodnych – zero romantyzmu, zero pożądania. Seks na życzenie.

Ups…

I jeszcze pretensje, że nie wrócił na czas, że się miga a tu przecież ucieka kolejna szansa!

Mężu, jak mogę ci pomóc? Niepłodność to tyle emocji...
fotolia

Ale ma być wspierający i rozumiejący, bo przecież ty nie możesz zajść w ciążę!

Jak łatwo nam zapomnieć w takich momentach emocjonalnej zawieruchy, że o dziecko stara się dwoje ludzi.

Jak łatwo przestajemy mieć na względzie przeżycia drugiej strony.

Jak łatwo jest nam zakopać się we własnym bólu…

Niepłodność dotyczy pary. Kobiety i mężczyzny. Razem doświadczają braku dziecka. Choć każde na swój sposób. Warto dla dobra relacji spojrzeć na niepłodność również przez pryzmat drugiej osoby z pary.

Ok, skoro już to sobie uświadomiłyśmy, to do roboty!

Rozmawiajcie. Rozmawiajcie. Rozmawiajcie.

Tylko dla odmiany, ty posłuchaj jego potrzeb, poznaj jego lęki, obawy i oczekiwania.

Tak dla urozmaicenia, to ty zapytaj z troską w głosie (której zakładam, oczekujesz od niego):

Mężu, jak mogę ci pomóc?