MRKH. Kobiecość w cieniu choroby.

W dniach 26-29 maja 2016 roku odbyła się w Warszawie 2 Międzynarodowa Konferencja dotycząca MRKH dla Lekarzy i Pacjentek. 

MRKH – zespół Mayera-Rokitansky’ego-Kustera-Hausera.

Organizacją zajął się Magazyn „Chcemy Być Rodzicami”, patronem merytorycznym była Klinika Leczenia Niepłodności InviMed.

MRKH dotyka 1 na 5000 kobiet i objawia się brakiem macicy i pochwy. Jeszcze niedawno skazywało to dotknięte tym zespołem kobiety na bezpłodność. Jednak medycyna szuka rozwiązań i sposobów i to, co kiedyś wydawało się niemożliwe – już takie nie jest. Pomocna jest transplantologia i medycyna wspomagania rozrodu, głównie in vitro. W czasie Konferencji można było poznać „nowinki” ze świata medycznego, które choć jeszcze świeże i nie stosowane na dużą skalę dają nadzieję. W Polsce nie wykonuje się zabiegów transplantacji macicy. To pewnie kwestia czasu!

Spotkanie było wyjątkowe nie tylko ze względu na wiadomości ściśle medyczne.

Na jednej sali oprócz lekarzy opowiadających o swojej pracy, medycznych sposobach pomocy, pokazujących od strony technicznej jak można pomóc kobietom – siedziały same zainteresowane. Jedne już po rekonstrukacjach pochwy, inne czekające lub zastanawiające się nad podjęciem decyzji. Byli również psychologowie i terapeuci rodzin, którzy opowiadali jak pomóc dotkniętym nietypową chorobą kobietom od strony psychicznej, mentalnej. Jak dać nadzieję i jak rozmawiać o kobiecości, jeśli jeden z najważniejszych jej aspektów nie jest dany. Były również opowieści tych, które przeszły trud zabiegów i tych, które opowiedziały o trudzie czekania na upragnione dziecko. Te były najbardziej wzruszające i emocjonujące… Ważnym aspektem były wykłady dotyczące rodzicielstwa zastępczego, adopcji gamet i dzieci, surogacji – to również drogi do rodzicielstwa, choć ze względów światopoglądowych i religijnych nie dla wszystkich. Dobrze jednak, że się pojawiły, bo dzięki temu Konferencja dotycząca zespołu uniemożliwiającego płodność wskazała kierunki pomocy i możliwości doświadczenia macierzyństwa. Różne, nie tylko medyczne.

Dla mnie każda z części była ważna. Myślałam, że aspekty medyczne nie będą atrakcyjne z punktu widzenia coacha – w końcu nie jestem lekarzem. A jednak… nie wiem, czy nie były najważniejsze. Czym innym jest przeczytać newsa o przeprowadzeniu pierwszego przeszczepu macicy a czym innym oglądać slajdy i poznać procedurę medyczną temu towarzyszącą. O psychologicznych aspektach towarzyszących kobietom czekającym na dziecko wiem sporo. O pracy lekarzy już nie.

MRKH jest wyzwaniem dla doktorów, dla chorych ale również dla ich rodzin.

Diagnozuje się ten zespół u nastolatek, kiedy nie pojawia się miesiączka. Te młode już nie dziewczynki ale jeszcze nie kobiety muszą się zmierzyć z utratą marzeń o biologicznym rodzicielstwie, ze świadomośćią, że ich życie seksualne nie będzie takie oczywiste i „normalne” jak u innych kobiet. Z takim bagażem ciężko jest poradzić sobie kobiecie dojrzałej, a co dopiero nastolatce?

Co definiuje „kobiecość”? Kiedy myślę o sobie „jestem kobietą” mam w głwoie obraz człowieka z biustem, zaokrąglonymi biodrami, często z manicurem, z makijażem, w sukience. Oczywiście mam potencjał rozrodczy, uprawiam seks. Spełniam się w roli żony, matki, pracownika. Umiem gotować, przyszyć guzik, rozmawiać o trudnych i ważnych sprawach z innymi ludźmi. Mam pochwę i macicę. Miesiączkuję. Kobiety tak mają. To takie…oczywiste.

A jednak nie dla wszystkich.

Zagrożeniem dla poczucia własnej kobiecości jest doświadczenie niepłodności. Bo nawet jeśli „narządy kobiece” są mi dane, to i tak nie zachodząc w ciążę czuję się gorsza, nie kobieca, wybrakowana. Często to słyszę od kobiet z którymi pracuję.

A co, jeśli tych narządów nie ma? Co wtedy z kobiecością rozumianą jako możliwość rodzenia dzieci, bycia seksowną kochanką? Jest to trudne…

Ale możliwe do akceptacji!

Bo wszytko zależy od tego jak Kobiecość zdefiniujemy. Jak będziemy ją rozumieć.

Bo kobiecość można definiować przez piękny uśmiech, szykowny styl ubierania się, emaptię, umiejętności (gotowania, szycia, kierowania zespołem, śpiewania…).

Natura zaszwankowała. Zadziało się coś, co nie powinno mieć miejsca. Ale się zadziało.

I teraz warto szukać sposobów na to, żeby mimo to żyć szczęśliwie. Obracając się w kręgu dostępnych możliwości.

I z jednej strony szukać rozwiązań medycznych, a z drugiej pracować ze swoimi emocjami, przekonaniami. Stworzyć własną definicję „Kobiecości z MRKH”.

PS. Zachęcam do udziału w warsztacie Zwiększ Swoją Szansę Na ciążę