Myślisz, że musisz radzić sobie z niepłodnością?

Osobiście nie lubię „musieć”. Wolę „chcieć”. Wtedy mam poczucie, że mogę wybrać, że mam na coś wpływ.

„Muszę” to przymus, nieodwołalna konieczność zrobienia czegoś.

Jednak czasami, nawet jak nie mam ochoty, to jednak muszę – zrobić pranie, zakupy, pilny projekt w pracy, spotkać się z kimś, kogo nie lubię. I co wtedy? Robię to, ale… niechętnie.

A co z leczeniem nieplodności, która wplotła się nieproszona w życie? I to przeważnie na długo.

I jakoś musisz poradzić sobie z sytuacją.

Tylko ten przymus…

Czekając na dziecko miałam poczucie, że ciąży to nade mną jak klątwa. Los postawił na mojej drodze wyzwanie a ja muszę cierpieć.

Tak było przez jakiś czas. I nie było to dla mnie ani dobre ani wspierające. Właściwie to przytłaczało tak samo jak brak ciąży.

No cóż, nie byłabym sobą, gdybym nie szukała rozwiązań niewygodnej życiowej sytuacji!

Zaczęłam od zmiany słowa „muszę” na „chcę”.

Chcę być w ciąży, chcę mieć dziecko,  chcę się leczyć, chcę badać hormony, chcę iść do lekarza i na badania.

„Chcę” spowodowało ogromną zmianę w mojej głowie, w sposobie myślenia. Zdjęła ze mnie ciężar przymusu. Dała wybór.

Mimo niepłodności zaczęłam odczuwać ulgę.

Chciałam mieć dziecko i chciałam się leczyć. Dla mojej psychiki, dla poczucia, że mam wpływ na to, co dzieje się w moim życiu była to bezcenna zmiana.

Dlaczego o tym tyle piszę? Bo chciałabym na przykładzie z własnych doświadczeń leczenia niepłodności zachęcić cię, droga Czytelniczko, do zmiany „muszę” na „chcę” 🙂

Kiedy chcesz leczyć chorobę, to odzyskujesz wpływ na to, co dzieje się w twoim życiu. Na swoje decyzje i wybory. Do robienia albo nierobienia pewnych rzeczy.

Dajesz sobie prawo wyboru, bo chcesz!

 

Kiedy musisz, czujesz, że to nie jest do końca „twoje”, że ktoś/coś ciebie zmusza.A kiedy już wiesz, że leczenie niepłodności, robienie badań, odpowiadanie na pytania o brak dziecka, przyjmowanie leków, wydawanie pieniędzy na wizyty i leki to twój wybór, twoje chcenie, to kolej na następny krok.

Chcę radzić sobie z chorobą, z niepłodnością.

Radzić sobie, czyli podejmować pewne działania.

Kiedy pojawia się problem, a nawet zagrożenie – tu bezdzietnością, uszczerbkiem na zdrowiu, radzenie sobie oznacza znalezienie takich sposobów, które pomogą wyjść z impasu i zneutralizować lub przynajmniej zmniejszyć poczucie zagrożenia.

Robić określone rzeczy. Reagować w zaplanoany sposób. Najlepiej konstruktywny, czyli taki, który sprawi, że leczenie posunie się naprzód i który spowoduje spadek stresu, lęków czy obaw.

Trzy główne sposoby radzenia sobie z niepłodnością

 

Sposób poznawczy, czyli poznaj swojego wroga.

Dowiedz się jak najwięcej o swojej chorobie, przeszkodach w zajściu w ciążę, sposobach leczenia, możliwych procedurach medycznych i lekach. Zaplanuj kolejne etapy czekania na dziecko, realizuj swój plan zadaniowo.

Sposób emocjonalny, czyli (na przykład) wypłacz się.

Znajdź najlepszy dla ciebie spsób na ujście frustracji i stosuj go w razie potrzeby. Zadbaj o to, żeby nie ranić przy tym innych i.. samej nie wpędzić się w pułapkę użalania się nad sobą.

Sposób behawioralny, czyli – wpłyń na swoje zachowanie.

Obserwuj się i swoje emocjonalne reakcje na niepowodzenia leczenia. Naucz się „zarządzać”  emocjami. Nie pielęgnuj w sobie złości, żalu czy lęku. Poszukaj i zastosuj w życiu ćwiczenia pomocne w tym, żeby dać kontrolowany i konstruktywny upust swoim uczuciom.

Przeważnie stosujemy wszystkie strategie czekając na dziecko, tylko w różnych proporcjach. Te proprcje zależą od naszego charakteru, osobowości, sposobów radzenia sobie z emocjami, umiejętności i wcześniejszych życiowych doświadczeń.

Nie ma jednego sprawdzonego, stuprocentowego sposobu dobrego dla wszystkich.

Dobrze jednak by było zaplanować swój własny sposób na poradzenie sobie z niepłodnością.

Dlaczego?

Bo CHCESZ 🙂