Zapytam coacha płodności – Czy ja mam szanse na zajście w ciążę?

zapytam coacha płodności, czy ja mam szanse na zajście w ciążę

Witam serdecznie!

Opisuję co u mnie słychać. Staramy się o maleństwo niby nie długo bo od grudnia 2015, mam obecnie 21 lat. Jestem po operacji serca. Operacja udana, potem były komplikacje, ale jestem na lekach, pod kontrolą i wszystko gra już.

U męża jest straszny problem, naprawdę straszny, nikt by się nie spodziewał tego! Wszyscy zdrowi, dzieci mają, a on takie coś: zbadał nasienie wyszło bardzo, bardzo źle… U mnie stwierdzono cykle bezowulacyjne, jakbym nie jajeczkowała, to, jak to ginekolog mi tłumaczył mam za małe pęcherzyki i nie dochodzi do owulacji, rosną, rosną i do pewnego momentu i się zatrzymują jak by coś im brakowało. Ale miałam podany lek clo, i od razu miałam owulację, piękną, prawidłowo przebiegła. Lekarz był zdziwiony, była wizyta kontrolna w 12 dniu cyklu a ja byłam w trakcie owulacji, pękł już pęcherzyk graffa. Mieliśmy wtedy ogromne szanse, i właśnie okazało się, że mój mąż ma za mało plemników. Lekarz rodzinny i androlog nie dają mu szans aby miał dziecko.

Teraz planujemy z mężem inseminacje. Ale mąż chce inseminacje z nasieniem dawcy, wiem że iui jest mało szans, ale przy dawcy są coraz większe. Ale nie łudzę się. Jestem pozytywnie nastawiona do wszystkiego.

W październiku czeka mnie operacja w szpitalu. Hsg + laparoskopia. 

Ale czy ja mam szanse na zajście w ciążę?

Moja odpowiedź:

Bardzo dziękuję za list, zaufanie i dokładny opis sytuacji.

Z jednej strony jest Pani młoda i w związku z tym ma Pani czas jeszcze czekać – wiem, że to brzmi strasznie nie fajnie, bo jak chce się mieć dziecko, to ten czas zawsze się dłuży, ale patrząc z perspektywy, to ta młodość jest Pani i Pani męża atutem.

Po drugie, to, że dość szybko zostaliście oboje zdiagnozowani zwiększa szanse na szybsze rodzicielstwo.

Kolejny atut – to, że mąż nie widzi przeciwskazań do nasienia dawcy. Jeśli i dla Pani nie stanowi to problemu, temat dogłębnie przenalizowaliście, omówiliście za i przeciw, poznaliście swoje zdanie, obawy i nadzieje – to super! Jestem pełna podziwu dla Waszej dojrzałości w tym temacie.

W tym całym galimatiasie macie sporo plusów!

Chciałabym o coś dopytać i zaproponować od strony medyczno – merytorycznej: czy miała Pani badania na insulinooporność?

Dopytuję, ponieważ u mnie okazało się, że ją mam i to powodowało, że cukry za szybko „przepływały” przez organizm i niektóre z narządów wewnętrznych były jakby niedożywione i powodowały cykle bezowulacyjne. Mimo że miałam inseminację, in vitro i brałam „tony” leków, po zmianie lekarza i badaniu na insulinooporność w ciążę zaszłam naturalnie po 3 miesiącach jedzenia kasz, pieczywa razowego i całkowitego odstawienia cukrów prostych.

Teraz od strony psychologiczno – coachingowej.

Czekanie na ciążę, jeśli nie ma spodziewanych rezultatów zawsze boli. Bez względu na to, ile ma się lat.

Natomiast jeśli ma Pani macicę i jajniki to szanse na ciążę również:)

Po prostu przez to, że czekają Panią zabiegi, wydłuża się czas czekania na dziecko.

A wtedy przychodzą do głowy różne nieprzyjemne myśli.

Ponieważ nastawiła się Pani na macierzyństwo, tak zaplanowała najbliższy czas w życiu – na ciążę i bycie mamą, a tu – niepowodzenia, utrudnienia, to z natury rzeczy rodzi się frustarcja, złość, smutek, lęk o przyszłość… Pewnie jeszcze wiele nieprzyjemnych uczuć można by wymienić.

Dni i myśli kręcą się wokół płodności, marzeń o dziecku, czekaniu na cud. Rośnie niecierpliwość, świat zatrzymuje się w miejscu. Z własnego doświadczenia pamiętam, jak wiele zadań życiowych, rozwojowych, zawodowych odłożyłam na bok. Na czas kiedy już urodzę dziecko. I czekałam. Rok, dwa, trzy, cztery… siedziałam w domu, gotowałam obiady i czekałam na dziecko. Dziś z przerażeniem wspominam tamten czas!

I dziś, z perspektywy zawodu coacha i terapeuty wiem, że zrobiłam źle. Bo życie toczy się cały czas. A czekanie na ciążę jest tylko z jednym (choć mega ważnym) elementem.

Dlatego chciałabym Panią zachęcić do tego, żeby nie zapomniała Pani o sobie, swoich potrzebach, marzeniach. Żeby planowała Pani swoje życie i realizowała plany. Oczywiście, że bycie mamą jest najważniejszym z planów, ale nie jedynym!

Tak naprawdę, to całe życie spędzi Pani z samą sobą. Ze swoimi myślami, potrzebami, uczuciami, przekonaniami… I właśnie dlatego ważne jest, żeby czekając na dziecko nie zapominać o sobie. I żyć tak, żeby w miarę możliwości, mimo braku ciąży czuć się szczęśliwą i spełnioną. Zadbać o relacje z najbliższymi, doceniać to, co się ma, planować nowe wyzwania życiowe.

Dobrze by było spisać lęki związane z przyszłością i problemami z poczęciem dziecka. Wyrzucić to z siebie. To oczyszcza głowę.

Zaplanować, spisać, uporządkować rzeczy konieczne do zrobienia w kwestii diagnoz, leczenia. To również zaprowadzi pewien porządek.

Zastanowić się, co w czekaniu na ciążę jest z emocjonalnego punktu widzenia najtrudniejsze: Dopytywania rodziny? Nakręcanie się przed spodziewaną „@”? Relacje z mężem, znajomymi?

Naprawdę warto to sobie spisać i przyjrzeć się swoim odpowiedziom.

A potem zaplanować, co i jak można zmienić w sobie i dla siebie – żeby z tymi trudnościami żyło się lżej!

Polecam zapis na mój newsletter, razem z bezpłatnym prezentem – materiałem w formacie pdf. Wtedy będzie Pani otrzymywać ode mnie kolejne dawki wiedzy i pomysłów na radzenie sobie w trudnym czasie czekania na dziecko.

Zachęcam również do zakupu książki „Chcę mieć dziecko”, zbieram wiele pozytywnych komentarzy. Wiem, że jej lektura pomaga kobietom. Myślę, że pomoże również Pani.

Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za sukces Pani marzeń!

Monika Szadkowska

Facebook

Ta strona używa plików cookies więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close